Wypłakuję moje rozdwojenie jaźni. Wypluwam lajki, rzygam postami, wypruwam z brzucha ludzi obcych, nie znaczących nic, miłych w pizdu i nie wartych zachodu. Próbuję przypomnieć sobie kogo znam chociaż trochę, ze szkoły, z ulicy, z widzenia. Nie kojarzę tych pysków uśmiechniętych, dzieciaczków, kociaczków, szczeniaczków, kawusi ze starbaksów, owocków, placuszków, gadżecików, bucików, chujkówmujków i skurwielków. Nie chce mi się tego świata bez uścisku dłoni, bez dzień dobry. Nie chce mi się tych interesownych kutasów i pustych pazernych kurew obu płci kulturowych przede wszystkim. Nie chcę mi się foteczek, blogasków, iwencików i branżuni. I siebie w tym wszystkim też mi się nie chce. Wykasować albo przetrwać, przeczekać.
chcę samych przyjemnych rzeczy
Przeczekaj, chciej siebie, bo mi też się nie chce blogasków, ale zdań z krwi i kości!
OdpowiedzUsuńwłącza się wyjebanie na internety, głowa przeciążona social mediami
Usuń