8.07.2013

na brzegu błękitnej rzeczki

Śnił mi się dziś mój pies. Może to dlatego, że spałam na prochach. Może to dlatego, że weekend był melanżowy, czyli taki jak zawsze albo nawet trochę bardziej. A może to dlatego, że czekając aż prochy zaczną działać, czytałam Pilcha. Pilch to alkoholik, a może raczej pijak, ale taki, którego nie da się nie lubić. Jakąś dziwną sympatię czuję do niego, mimo że zazwyczaj alkoholikami gardzę, choć ogólnie staram się nie gardzić nikim, no chyba że sobą w pewnych żenujących sytuacjach, na przykład gdy daję dupy po całości (co zresztą zdarza się nierzadko, bo błądzić to ja potrafię jak mało kto). Śnił mi się więc mój pies, a właściwie moja suka. Biała, lekko spasiona, z najmądrzejszymi i najpiękniejszymi oczyma jakie tylko może mieć zwierzę, a jakie ludziom się nie zdarzają zbyt często, bo ludzie dosyć chujowi są (poza kilkoma wyjątkami standardowo potwierdzającymi regułę). Tak w ogóle to ja nie zapamiętuję oczu. Pamiętam twarze, grymasy, miny i głosy, ale z oczami mam problem. Bez wysiłku jestem w stanie odtworzyć w myślach tylko brązowe oczy mojego psa i takie jedne, trochę puste, zielone oczy z ciemną obwódką i piaskowymi wstawkami należące do dziś-już-nieistotne. Poza tym wiem, bo nauczyłam się nie zapominać, że moja mama ma oczy niebieskie jak mój brat, a tata  też niebieskie, tyle że bardzo jasne - szczytowy wyczyn! Smutna była ta moja ukochana suka w dzisiejszym śnie. Może czuła, że odjeżdżam. Tuliłam ją, a ona od niechcenia lizała mnie po nosie. Zupełnie jak wtedy, gdy widziałam ją po raz ostatni, nad ranem, we wrześniu przed Ostrawą. W Ostrawie było dziwnie, Ostrawę uważam za koniec początku i początek końca. Nie to jednak było najgorsze w Ostrawie, którą pokochałam całym sercem. Najgorsze w Ostrawie pokochanej przeze mnie całym sercem było to, że po powrocie nie zobaczyłam już mojej najdroższej, ukochanej bardziej niż Ostrawa, suki. Podobno umarła z tęsknoty. Do dzisiaj noszę w sobie winę za tę bezsensowną zwierzęcą śmierć, dlatego tak trudno mi się pozbierać po śnie, w którym moją psinę tak bardzo przepełniał smutek. 

2 komentarze:

  1. Może to zabrzmi nieadekwatnie do treści, ale jednak muszę to napisać... Jakie to wszystko ładne! W moim odczuciu jest to najlepiej napisana notka na tym blogu. Aż Ci zazdroszczę, że to Ty ją napisałaś;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję... Zapuściłam wstydziocha... są powtórzenia i na bank jakieś cyrki z przecinkami:P no i przydałby się do tego jakiś pejntowy komentarz:P

    OdpowiedzUsuń